ORANGE WARSAW FESTIVAL 2014


Siódma edycja festiwalu z pewnością przejdzie do historii jako najważniejsze wydarzenie muzyczne w 2014 roku w Polsce. Festiwal, po raz kolejny, odbył się na Stadionie Narodowym. Tym razem potrwał jednak trzy dni, a artyści wystąpili na dwóch scenach Orange Stage i Warsaw Stage. Na mapie festiwalu pojawiło się również Miasteczko Festiwalowe, które zagwarantowało wszystkim uczestnikom wiele dodatkowych atrakcji, a w specjalnej strefie gastronomicznej, najbardziej wytworne foodtrucki z całej Polski obsłużyły ponad 110.000 festiwalowiczów. Na terenie Miasteczka znajdował się również namiot Rochstar Crew, który na cały czas trwania festiwalu stał się najbardziej roztańczonym klubem w Warszawie.

 

Pierwszy dzień Festiwalu otworzyła fińska grupa French Films, prezentując mieszankę rockowej alternatywy z naleciałościami popu lat 80. Następnie na scenie pojawiła się legendarna grupa Pixies, która do Polski zawitała po raz pierwszy. Koncert nie zawiódł oczekiwań, a połączenie kultowych utworów z kompozycjami z najnowszej płyty wzbudziło dużo emocji wśród publiczności. Zaraz po nich, na scenie pojawiła się grupa Queens of the Stone Age. Charyzmatyczny frontman Josh Homme nie pozostawił wątpliwości, kto rządzi współczesnym rockiem. Już od pierwszych minut koncertu publiczność szalała pod sceną w rytm mocnego gitarowego grania. Na drugiej scenie także nie zabrakło gwiazd światowego formatu. Królowa brytyjskiego popu – Lily Allen – bez trudu wciągnęła publiczność do zabawy. Kolejny na scenie pojawił się Snoop Dogg, który pod pseudonimem Snoop Lion prezentował materiał z pogranicza rapu i reggae. Najbardziej wyczekiwaną gwiazdą pierwszego dnia Orange Warsaw Festival była, bez wątpienia, grupa Kings of Leon. Płyta stadionu pękała w szwach, a bracia Followill jak zwykle nie zawiedli i zaprezentowali najwyższy poziom melodyjnego rocka. Na zakończenie piątkowego wieczoru, na Warsaw Stage wystąpił młody holenderski DJ i producent – Martin Garrix. Od pierwszych minut koncertu poderwał publiczność do tańca swoim elektryzującym setem i przez półtorej godziny okolice Warsaw Stage wypełnione były imprezowym tłumem.

 

Drugi dzień festiwalu z pewnością przypadł do gustu wielbicielom brytyjskich brzmień. Imprezę otworzyła dwudziestoletnia wokalistka – Ella Eyre, która przez czterdzieści minut urzekła publiczność emocjonalnym i pełnym pasji popem. Chwilę później, na Orange Stage wystąpił zespół Bombay Bicycle Club. Londyńczycy zaprezentowali połączenie gitarowych brzmień z elementami elektroniki i folku. Jako następna, na scenie pojawiła się grupa The Wombats prezentująca energetyzujący zestaw rockowych kawałków, a w dalszej kolejności stadion wypełnił się chwytliwymi kawałkami od The Kooks. Atrakcji nie zabrakło również na Warsaw Stage, gdzie można było usłyszeć polskie akcenty. Najpierw do zabawy publiczność wciągnął Skubas, po czym młody zespół Sorry Boys udowodnił, że polski rock również ma wiele do zaproponowania.  Kolejną atrakcją sceny plenerowej był synth-popowy duet Hurts. Muzycy w krótkim przyciągnęli pod scenę tłumy, które zwyczajowo dobrze odebrały ich największe hity. W dalszej części dnia stylistyka drugiej sceny uległa diametralnej zmianie, kiedy przed publicznością pojawił się zespół The Prodigy. Artyści z łatwością wciągnęli do zabawy kilkanaście tysięcy osób, przez ponad półtorej godziny skaczących do utworów takich jak „Voodoo People” czy „Firestarter”. Jednak największym wydarzeniem drugiego dnia Festiwalu był, bez wątpienia, występ Florence and the Machine. Od rana nieodłącznym elementem garderoby wśród publiczności były wianki, a na twarzach błyszczał brokat. Już od pierwszych minut koncertu publiczność wpadła w trans. Każdy gest wokalistki, eklektycznej Florence Welch, witany był krzykiem tysięcy gardeł. Na zakończenie dnia, na Warsaw Stage, zaprezentował się duet producentów i DJ-ów – Chase & Status. Do późnych godzin nocnych publiczność bawiła się w rytm ciężkich basów i elektronicznych przesterów.

 

Trzeci dzień Festiwalu rozpoczął się polskim akcentem – na scenie pojawiła się Chemia, warszawska formacja rockowa. Artyści rozgrzali publiczność, a następni w kolejce – Nowozelandczycy z I Am Giant – podtrzymali nastrój i energię. Później również nie zabrakło cięższych brzmień, za sprawą popularnego w Polsce zespołu Bring me the Horizon, czy zamykającego scenę Limp Bizkit. W tym samym czasie, wewnątrz stadionu, zagrał Miles Kane. Brytyjczyk, znany ze współpracy z frontmanem Arctic Monkeys, zaprezentował swój solowy materiał. Kolejny na scenie wystąpił duet z Manchesteru – The 1975 – grający elegancką odmianę pop-rocka. Następnego zespołu nie trzeba było nikomu przedstawiać. Grupa Kasabian, zaraz po wyjściu na scenę, porwała publiczność nowymi, energetycznymi kawałkami, łącząc je z dobrze znanym materiałem z poprzednich płyt. Nie zabrakło również atrakcji dla fanów hip-hopu. Najpierw na Warsaw Stage zagrała legendarna amerykańska grupa Jurassic 5, której członkowie przez 70 minut zachęcali do wspólnej zabawy w rytm pozytywnych bitów. Następnie, już wewnątrz stadionu, pojawił się reaktywowany zespół OutKast, który w ramach jubileuszowej trasy koncertowej po raz pierwszy zawitał do Polski. Na zakończenie Festiwalu na Orange Stage pojawił się jeden z najbardziej rozpoznawalnych DJów świata – David Guetta. Dzięki niesamowitej oprawie wizualnej połączonej z najlepszym wydaniem house’u, Stadion Narodowy na prawie dwie godziny zamienił się w największy klub w Polsce.

 

Na Festiwalu wystąpili również jedni z najbardziej obiecujących polskich wykonawców: Fair Weather Friends, Xxanaxx oraz Ørganek. Ich koncerty odbyły się na scenie Rochstar Crew.